Hochkönig 2941 m n.p.m. – 27.08.2026Austria
27.08.2026Austria
Hochkönig 2941 m n.p.m.
Hochkönig 2941 m n.p.m. najwyższy szczyt Alp Berchtesgadenskich, który był także naszym głównym celem ostatniej wakacyjnej alpejskiej przygody.
Na to miejsce trafiłem przypadkowo, kiedy to kilka miesięcy temu poszukiwałem ciekawej bazy wypadowej, w której moglibyśmy się zatrzymać na kilkudniowy pobyt w okolicach Bischofshofen.
Wiedziałem, że te tereny oferują dość dużo zróżnicowanych atrakcji naturalnych, jaskinie, kaniony, piękne szlaki i wysokie szczyty. Sprawdzając różne oferty w bazach noclegowych znalazłem ciekawie położoną miejscowość Mühlbach am Hochkönig. Miejscowość położona jest w dolinie u podnóża potężnego masywu Hochkönig. Po obejrzeniu kilku zdjęć z Mühlbach am Hochkönig i sprawdzeniu mapy wiedziałem, że to będzie strzał w dziesiątkę. Długo się nie zastanawiałem i zarezerwowałem noclegi w jednym z obiektów położonych przy alpejskiej stromej drodze prowadzącej do parkingu, z którego prowadził szlak na Hochkönig.
Na mapach sprawdziłem jak wyglądają szlaki, zauważyłem, że na szczyt można się dostać z okolic naszej bazy noclegowej. Obejrzałem kilka filmów, rzuciło mi się w oczy, że szlak jest dość długi, wygląda surowo i możemy wejść na prawie trzy tysiące metrów do położonego na szczycie schroniska Matrashaus am Hochkönig. Zauważyłem także, że aby tu wejść warto mieć dobrą pogodę, obejrzane filmy nie pozostawiały złudzeń, jeśli będzie słaba pogoda, dostaniemy spory wycisk. Na trasie do szczytu brak miejsc w których można się schować przed deszczem czy wiatrem, co jest pewnym problemem.
Prognozy pogody wskazywały, że nasze okno pogodowe wypadnie na środek pobytu. Tak się stało :)
W środę 27 sierpnia o godzinie 4.45 ruszyliśmy w stronę ostatniego parkingu przy Arthurhaus, który jest położony 3,5 km od naszego miejsca noclegowego. Na szlak ruszamy dokładnie o godzinie 5 rano. Od szczytu dzieli nas 10 kilometrów podejścia, na którym pokonamy prawie 1500 metrów przewyższenia, czyli dość sporo, zakładając, że trzeba jeszcze wrócić.
Pierwszy odcinek z parkingu do typowej alpejskiej farmy Mitterfeldalm o długości 1,8 km jest dość łatwy, z niezbyt trudnym podejściem. Docieramy tutaj po około 30 minutach, w oddali rozjaśniający się horyzont i niezliczone alpejskie szczyty.
W tym miejscu kończy się łatwa wędrówka, a zaczyna trudniejsze górskie strome podejście pod pierwszy bardziej znany szczyt Torsäule, charakterystyczna 500-metrowa skalna formacja, popularna wśród wspinaczy. Ten odcinek ma długość około 3,8 km i przebiega piargami, kamienną ścieżką częściowo pośród kosodrzewiny, która dość szybko się kończy i naszym oczom ukazuje się już tylko skalny krajobraz. Podczas przejścia tym odcinkiem podziwiamy piękny widok wschodu słońca, w oddali widać charakterystyczny i bardzo popularny masyw Dachstein. Oczywiście w okolicach wschodu słońca zatrzymałem się na krótki fotoplener, nie byłbym sobą gdybym tych widoków nie uwiecznił na fotografiach.
Pod Torsäule zatrzymujemy się na kilkanaście minut odpoczynku, za nami ponad połowa trasy, do szczytu pozostaje około 4 kilometrów. Szybko się okazuje, że czeka nas teraz ta trudniejsza cześć szlaku. Trasa do samego szczytu prowadzi już tylko po skalnym podłożu, które często pokryte jest luźnym materiałem, jest tu także sporo podejść i zejść po skalnych ściankach. Krajobraz robi się naprawdę bardzo surowy, widoki także. Idziemy po miejscu, gdzie jeszcze nie tak dawno był lodowiec Übergossene Alm. Aktualnie pozostało tutaj już tylko kilka widocznych mniejszych płatów lodu, które prawdopodobnie znikną w najbliższym czasie. W oddali podziwiamy kolejne alpejskie masywy i szczyty. Niestety okazuje się, że nad regionem pojawił się pył znad Sahary, który z każdą godziną ogranicza nam widoczność. Tuż przed samym szczytem musimy pokonać sztuczne ułatwienia, kilka łańcuchów, drabinek i kładek.
Dokładnie po 5 godzinach docieramy na szczyt i do schroniska Matrashaus am Hochkönig. Na szczycie pozostajemy około godziny, podziwiając widoki na surową i przepiękną okolicę.
W schronisku korzystamy z oferty lokalnej kuchni oferującej kilka prostych potraw i napoi.
Po przerwie na szczycie Hochkönig ruszamy w dół. Szybko okazuje się, że zejście jest równie wymagające jak wejście. Luźny skalny materiał pod butami, zejścia po skałach, temperatura około 25 stopni w słońcu to wszystko sprawia, że czujemy się już dość zmęczeni. W okolicy Torsäule kończą się nam zapasy wody, co nie jest dobrą wiadomością, bo do pobliskiej farmy, w której możemy kupić napoje, mamy prawie 4 kilometry wędrówki stromym szlakiem.
Po około 1,5 godziny jesteśmy przy farmie tutaj, zatrzymujemy się na wymarzoną lemoniadę. Na szczęście od parkingu dzieli nas niecałe 2 kilometry szutrowej drogi. Po 12 godzinach, kończymy naszą wędrówkę, która była piękną alei bardzo surową trasą.
Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że udało nam się wejść na ten szczyt, ale jesteśmy też mocno zmęczeni, a kolejnego dnia czeka na nas Dachstein...
Kilka przydatnych i ważnych informacji:
Parking Arthurhaus jest miejscem płatnym 15 euro cały dzień.
Schronisko Matrashaus am Hochkönig jest czynne w sezonie letnim. Zimą otwarta jest tylko mała część bez ogrzewania, dla prawdziwych twardzieli ;)
Trasa jest naprawdę długa i męcząca więc na szlak trzeba wyjść wcześnie rano.
Po minięciu Mitterfeldalm nie ma już żadnego dostępnego schronienia a do szczytu pozostaje 8 kilometrów, w tym najtrudniejsze odcinki.
Pogoda to najważniejsza sprawa na tym szlaku. Nie chciałbym znaleźć się tutaj podczas złych warunków pogodowych. Wiatr i deszcz to jest to, czego nie chcesz tu doświadczyć.
There are no logo item. Please add some logo Item